3 Comments
Share This

Walentynki. Jak kit zmienić w hit?

Walentynki – hit czy kit?

Kilkanaście lat temu Polska dołączyła do elitarnego klubu wyznawców świąt amerykańskich. Z powodzeniem zaadoptowaliśmy Walentynki, bożonarodzeniową manię, od niedawna zaczynamy coraz śmielej praktykować Halloween. I chociaż oba te święta mają tyle samo swoich przeciwników co zwolenników, na stałe wpisały się w kalendarz dni odmieniających polską szarą rzeczywistość.

Chcesz czy nie, 14 lutego jest dniem miłości. Należy zarówno do tych szczęśliwie zakochanych, jak i tych cierpiących z powodu nieodwzajemnionego uczucia. Przeciwnicy i malkontenci mogą od niego uciekać, zamykać oczy, zatykać uszy, ale nie uciekną od deszczu czerwonych serduszek, jaki spada na nas co roku o tej samej porze. Pytanie tylko: iść z tłumem czy stanąć okoniem?

Walentynki – moja codzienność

Tak – ja też wyznaję zasadę, że miłość powinno się okazywać nie tylko raz do roku. Drobne gesty, wsparcie i całą moc ciepłych uczuć wolę okazywać każdego dnia i tak właśnie zapewniać, że kocham. Myślę, że nie zaszkodzi mi, jeśli 14 lutego, pomyślę o bliskiej osobie bardziej niż ostatnio i wykorzystam okazję, żeby postarać się bardziej. Co jednak zrobić, żeby nie otrzeć się o kicz i nie przesadzić? Warto od czasu do czasu odizolować się od tłumu i przestać robić to, co robią inni.

W Walentynki większość robi to samo, czyli kupuje kwiaty i prezenty. Wszyscy robią to samo. I nie chodzi o to, że nie powinieneś robić tego, co inni. Inny sposób spędzenia tego dnia oznacza, że możesz tak samo jak reszta okazać ukochanemu swoje uczucia, ale zrobić to inaczej. I o tym właśnie jest ten artykuł.

Moje sposoby na 14 lutego
  1. Smak, wzrok, węch, słuch i dotyk

Dwa najważniejsze z pięciu zmysłów, jakie posiada człowiek to smak i węch.  Smak może dostarczyć nam wielu niezwykłych emocji ale tylko synestezja zmysłów może wynieść nas na prawdziwe wyżyny doświadczeń. Czemu więc nie wykorzystać tego, w co zostaliśmy wyposażeni przez naturę i nie zafundować sobie małej namiastki nieba? Moim pomysłem numer jeden na Walentynki  jest kolacja we dwoje. Nie chcę jednak żeby był to zwykły posiłek, ani taki który mogłabym przygotować dla nas w domu, ani taki jaki wybieramy zazwyczaj w restauracji. Powinno być to doświadczenie kulinarne, które będziemy mogli przeżyć razem. Takie pozostające w pamięci na dłużej. Jak więc nadać nowy wymiar prostemu jedzeniu? Nie chodzi przecież o to aby wybrać najlepszą knajpę i najdroższe pozycję z menu. Liczy się jedynie smak, zapach i obraz, którego wcześniej nie znaliśmy. Z długiej listy możliwości wybrałabym taką kuchnię, której nie znamy. Najlepiej taką, której nigdy wcześniej nie chcieliście spróbować. Dla fanów polskiej kuchni, proponuję totalny kontrast. Smakosze będą mieli oczywiście utrudnione zadanie, jednak z całą pewnością i ta grupa znajdzie dla siebie coś nowego. Ten smak i ten zapach będzie wam mógł potem towarzyszyć w rozmowach i wspomnieniach przez wiele lat. Nawet jeśli sam smak nie będzie miał nic wspólnego z umami.

  1. Ahoj przygodo!

Podobno podróże są jak jasne słońce. Dają dużo radości i zabawy, pozwalają oderwać się od szarej rzeczywistości, zregenerować siły, odpocząć. Cudownie dzielić pozytywne uczucie relaksu z najbliższą osobą. Święto zakochanych podwyższa poprzeczkę i wymaga od nas wyjścia poza strefę komfortu. Weźcie jeden dzień urlopu, wstańcie wcześnie rano, wypijcie kawę, wybierzcie kierunek i…w drogę! Dla maniaków kontroli polecam zaopatrzenie się zawczasu w bilety: tam i z powrotem, ale całą resztę pozostawić intuicji i przypadkowi. Pozwólmy małą kartkę wspólnej historii zapisać zwykłemu biegowi wydarzeń. Na miejscu wybrać się do tych miejsc, które spotkamy po drodze, a zapewniam, że lista opcji w większości miejsc jest niczym w wachlarzu z pawich piór.  Nic bardziej nie zbliża ludzi jak możliwość przezywania wspólnie małej przygody. Odrobina znaków zapytania sprawi, że poczujemy ten dreszczyk emocji, będziemy współdziałać i odkrywać nowe, ciekawe miejsca razem. Dzień jak co dzień zmienimy w ten sposób w cudowny, beztroski czas tylko dla nas.

walentynki

  1. Wspólnymi śladami

A jeśli jesteście razem już naprawdę długo, na tyle, że wasze początki kojarzą się z czymś tak odległym jak przedstawienie na dzień Babci w przedszkolu, to może warto, nie tylko zatrzymać się ale i cofnąć kilka lat wstecz? Do tego okresu, w którym wszystko było nowe i jeszcze bardzo niepewne. Każdy z nas ma takie chwile, takie miejsca, które kojarzą nam się z pierwszymi rozmowami, spotkaniami, pierwszymi emocjami.  Wróćcie w te miejsca, odwiedźcie „wasze” ławki, parki, osiedla, knajpki, może szkoły? Możliwość skonfrontowania wspólnej przeszłości z teraźniejszością na pewno zaowocuje burzą wspomnień i uczuć. Przypomni też dlaczego zdecydowaliście się być razem, dlaczego to takie ważne było i dlaczego dalej jest. Porozmawiajcie tam o tym, co kilka lat temu było waszymi marzeniami, które z nich udało się zamienić w cele i zrealizować a na które jeszcze czekacie? Czy zmieniliście się tylko fizycznie a środek wciąż pozostał ten sam, co kiedyś? Zatopienie się przez jeden dzień w przeszłości, może naładować wasze związkowe akumulatory na następne lata.

To są moje sprawdzone sposoby na Walentynki. Od lat nie kupuję prezentów, które z czasem i tak zbierają kurz lub niszczą się. Chcę za to podarować sobie i drugiej osobie garść pięknych przeżyć i tworzyć nowe wspomnienia. Cokolwiek wy wybierzecie, spędźcie ten czas razem. Ostatecznie przecież jest to najważniejszy cel Dnia Zakochanych. Jedna doba bez niepotrzebnych napięć i nerwów.  Przez 24 godziny skoncentrujcie całą uwagę na sobie. Wyłączcie telefony, odetnijcie się od Internetu i obowiązków. Stańcie się do bólu analogowi i spróbujcie nacieszyć się sobą tak bardzo, jak tylko się da. Wyciśnijcie ten dzień jak cytrynę i nie pozwólcie żeby uśmiech zszedł wam z twarzy nawet na sekundę.